Warning: Parameter 2 to qtranxf_excludeUntranslatedPosts() expected to be a reference, value given in /home/bofsc/ftp/samowar/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Warning: Parameter 2 to qtranxf_postsFilter() expected to be a reference, value given in /home/bofsc/ftp/samowar/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Moskiewskie World Trade Center jeszcze stoi – i tak właśnie się nazywa, World Trade Center, po angielsku. Składa się z kilku połączonych w podziemiach wieżowców z metalu i szła wypełnionych biurami i drogimi butikami. O osiemnastej pracownicy zajmujących te biura banków i korporacji tłumnie wylewają się na ulicę, formując rzekę ludzi w krawatach, i  płyną do najbliższej stacji metra, 1905 goda. Tam, na pochylni prowadzącej z przejścia podziemnego do wejścia do metra, niezależnie od pogody czeka na nich ten pan:

Musi mieć co najmniej 80 lat. Przynosi ze sobą dwa stołki: na jednym siedzi, na drugim układa śpiewnik, chwilowo niepotrzebne torby i plastikową siatkę z logo taniego supermarketu, do której zbiera drobne. Gra na akordeonie i wydaje się, że jego kruche, chude ciało za moment złamie się pod tym ciężarem – ale jednak nigdy się nie łamie. Starszy pan gra dalej. Powoli, ale dokładnie. Śpiewa żwawo  o wojnie i dziewczonkach, przy czym to wojna jest zawsze ważniejsza. I pobieda (zwycięstwo).

Moskwa, Rosja, metro 1905 goda

Pierwszy raz natknęłam się na niego latem. Był wczesny wieczór, było ciepło i słonecznie. Stanęłam sobie tuż za nim, nieco na uboczu, i pomyślałam, że to wspaniale, że jeszcze mu się chce, że być może wcale nie śpiewa bo musi, ale dlatego że nie może sobie znaleźć miejsca w domu i musi się czymś zająć. Wtedy podeszła do mnie jakaś kobieta w pensjonarskim sweterku i na przykładzie starszego pana, co i rusz wskazując na niego głową, zaczęła przekonywać mnie do bezsensu wszechświata: że pan już jest starszy, że powinien odpocząć, a musi grać; że pieniędzy nie ma, a sprawiedliwości tym bardziej; że jak się w takim świecie odnaleźć. Uciekłam zanim zaczęła namawiać mnie do uwierzenia w jakiegoś tam jej boga.

Wielokrotnie później przechodziłam obok tamtędy i wielokrotnie widziałam tego pana, w deszczu i na mrozie, z wielkim akordeonem. Za każdym razem przypominałam sobie słowa kobiety w pensjonarskim sweterku. Jednak nie miała racji. Nawet jeśli starszy pan grywa, bo musi, nie ma w tym nic smutnego. Nie żebrze, nie narzeka, nie czeka bezczynnie, aż ktoś mu pomoże. Korzysta z dostępnych sobie środków i prze naprzód. Też chciałabym mieć w sobie tyle optymizmu i determinacji.

The Flying Update

Latająca Poczta


Warning: Parameter 2 to qtranxf_excludeUntranslatedPostComments() expected to be a reference, value given in /home/bofsc/ftp/samowar/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286